Czy rejestr sprawców przestępstw seksualnych narusza prawo do prywatności?

1 października 2017 roku weszła w życie ustawa o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym, która powołała do życia Rejestr Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym. Z początkiem roku udostępniono na stronie internetowej jawną część rejestru, która nie wymaga logowania. Światło dzienne ujrzały dane osobowe skazanych – w prasie i mediach społecznościowych pojawiły się pierwsze komentarze.

A w rejestrze… dane sensytywne

Rejestr składa się z dwóch baz danych. Do jednej dostęp mają tylko sądy,  prokuratorzy i organy prowadzące postępowanie przygotowawcze oraz inne organy w ramach ich zadań ustawowych, organy wykonujące orzeczenia i organy administracji lub podmiotów wykonujących zadania z tego zakresu. Sprawdzić w bazie danych potencjalnego pracownika mogą również określeni pracodawcy  i organizatorzy, gdy wykonywana praca ma być związana z działalnością wychowawczo-opiekuńczą względem małoletnich, jak i sami zainteresowani w zakresie ich danych. Drugą bazą danych jest rejestr publiczny, który od pierwszego stycznia 2018 roku jest jawny i dostępny na stronie internetowej.

W rejestrze poza danymi takimi jak imię, nazwisko, miejsce urodzenia, data urodzenia, obywatelstwo czy wizerunek osoby skazanej (uwieczniony na czarno-białym zdjęciu), znajduje się również informacja o podstawie prawnej skazania, wymiar kary oraz sygnatura sprawy. Jak wskazuje się w ustawie o ochronie danych osobowych (dalej zwanej „UODO”), dane dotyczące skazań i orzeczeń są danymi wrażliwymi. Ich przetwarzanie co do zasady jest niemożliwe, chyba, że w innej ustawie znajdziemy przepis szczególny, który zezwala na przetwarzanie danych sensytywnych bez zgody osoby, której to przetwarzanie dotyczy.

W tym miejscu pojawia się istotna wątpliwość – czy spełniona jest druga z wymienionych w powyższym przepisie przesłanek, a mianowicie czy zapewnione są pełne gwarancje ochrony takich danych. Co np. z sytuacją, gdy dane te zostaną wykorzystane do zidentyfikowania osoby na portalach społecznościowych, a następnie do odnalezienia jej w miejscu pracy czy zamieszkania?

Braku zapewnienia odpowiednich procedur i środków technicznych nie można także uzasadniać okolicznością, że sprawca po publikacji jego danych i stygmatyzacji, sam nie został ofiarą przestępstwa.

Dyskrecjonalna władza sędziowska

W orzeczeniu sądowym zapaść może rozstrzygnięcie o nieumieszczaniu danych sprawcy przestępstwa w rejestrze. W uzasadnionym przypadku, powołując się na ochronę życia prywatnego lub inny ważny interes prywatny pokrzywdzonego lub jego osób najbliższych, albo na sytuację w której umieszczenie danych pociągnęłoby niewspółmierne skutki dla osoby potencjalnie mającej się w nim znaleźć, takiego wpisu się nie dokona się, jeżeli sąd tak zadecyduje. Takie orzeczenie jest zaskarżalne odrębnym zażaleniem, może być również podniesione w apelacji od wyroku. W terminie 7 dni od zamieszczenia informacji w rejestrze, osoba zostaje powiadomiona i pouczona o obowiązkach wynikających z ustawy.

Jak widać, ustawodawca posłużył się klauzulami generalnymi, nie wskazał określonych sytuacji i przesłanek na które powoływać się będzie sąd. Będziemy zatem obserwować w jakim kierunku pójdzie praktyka i czy ta instytucja będzie często wykorzystywana.  Z całą pewnością pomoże ona w wytyczaniu granicy pomiędzy dobrem i bezpieczeństwem społeczeństwa a usprawiedliwionym interesem sprawcy przestępstwa na tle seksualnym.

Przetwarzanie danych osobowych a ich jawność

Warto jednocześnie podkreślić, że do przetwarzania danych na potrzeby rejestru dochodzi już w momencie tworzenia jego wersji, nawet tej z dostępem ograniczonym. W określonych przypadkach dostęp do rejestru z dostępem ograniczonym a co za tym idzie – szerszym katalogiem danych większej liczby osób, może być wstrzymany. Może mieć to miejsce w sytuacji gdy doszłoby do ujawnienia informacji niejawnych, zagrożenia życia lub zdrowia ludzi lub bezpieczeństwa i porządku publicznego. W praktyce największe znaczenie będzie mogło mieć istotne naruszenie dóbr osobistych osób, których dane dotyczą lub osób trzecich.

ETPCz zabrało już głos

Polski rejestr na razie jest bezpieczny, a do jego jawnej wersji mamy wszyscy dostęp. Z rozstrzygnięciem przetwarzania danych osobowych w podobnych sprawach miał już do czynienia Europejski Trybunał Praw Człowieka. W sprawie Gardel v. Francja Trybunał orzekał o zgodności prawa krajowego z art. 8 EKPC (Europejskiej Konwencji Praw Człowieka). Funkcjonuje tam rejestr FIJAIS do którego dostęp ma sędzia lub osoba przez niego upoważniona. Francuska Rada Konstytucyjna (fr. Conseil Constitutionnel) wskazała 2 marca 2004 roku w orzeczeniu nr 2004-492 DC, że wpis to ich rejestru ma zapobiegać ponownemu popełnianiu przestępstw seksualnych i ułatwiać identyfikację sprawców. Co za tym idzie, zdaniem Rady, nie dochodzi tu do ponownego karania przestępcy, a zastosowania środka o charakterze policyjnym. Osoby, których dane znajdują się w rejestrze są również obowiązane do okresowego powiadamiania o swoim miejscu pobytu co również ma przyczynić się do łatwiejszej identyfikacji sprawcy, gdyby potencjalnie do takiego czynu doszło.

W postępowaniu przed ETPCz we wspomnianej sprawie Gardel v. Francja, Trybunał podkreślił, że aby ingerencja w życie prywatne była usprawiedliwiona musi być ona proporcjonalna, a poza tym ograniczona w czasie. W polskiej ustawie wskazuje się dwa zasadnicze momenty graniczne – śmierć sprawcy oraz zatarcie skazania. Jak wskazuje się w innych orzeczeniach, państwo powinno zapewniać odpowiednie gwarancje ochrony przetwarzanych przez siebie danych osobowych, szczególnie jeżeli dochodzi do automatycznego ich przetwarzania. Co ważne ETPCz wskazuje również na zasadę proporcjonalności podkreślając, że przetwarzane dane powinny być istotne i niezbędne dla celu w którym są przetwarzane. Zważywszy na ciężar gatunkowy przestępstw seksualnych i ich jednoznacznie negatywny wpływ na ofiarę, ETPCz orzekł, że francuski rejestr FIJAIS działa zgodnie z prawem, a dolegliwości jakie zostają nałożone na sprawców w postaci obowiązku meldunkowego, równoważą korzyści płynące dla społeczności.

Kolejnym zagadnieniem jest tu problem długości przechowywania danych. W rejestrze FIJAIS miały być one przetwarzane od 20 do 30 lat, z możliwością wcześniejszego złożenia wniosku do prokuratora o usunięcie danych. W polskiej ustawie uzależniono go od zatarcia skazania lub śmierci sprawcy, co jest w sposób oczywisty uzasadnione pełnieniem przez niego funkcji prewencyjnych.

Istnienie podobnych rejestrów spotyka się z zarzutami działania prawa wstecz podwójnego karania jak i naruszania prywatności osób poprzez tworzenie kolejnych baz danych, chociażby dla celów statystycznych. W sprawie Smith v. Toe, Sąd Najwyższy USA wskazał na uzasadnione przetwarzanie danych osobowych sprawcy przestępstwa na tle seksualnym, kwalifikując je jako działanie prewencyjne.

A co, gdy znaleźliśmy się w rejestrze niesłusznie?

Może dojść do sytuacji, kiedy wydany zostanie prawomocny wyrok, dojdzie do wpisu do rejestru. A następnie, stosując nadzwyczajne środki odwoławcze, osoba zostanie oczyszczona z zarzutów. W takiej sytuacji nie odzyskamy już dobrego imienia. Dochodzić możemy jedynie ochrony naruszonych dóbr osobistych.

Jawny rejestr – można pochwalać i krytykować

Sedno sprawy skupia się wokół wyważenia kiedy interes publiczny przeważa nad ochroną prywatności. Jest to w praktyce niezwykle ocenne i wzbudzać może wątpliwości.

Okazuje się, że podanie wizerunku sprawcy do publicznej wiadomości stanowić może większą dolegliwość niż orzeczenie samej kary. Coraz częściej stawiane są pytania jak jawność danych osobowych sprawców przestępstw seksualnych będzie miała wpływ na ich resocjalizację. Do przezwyciężenia będzie kolejny problem – ostracyzm społeczny. Jawność rozprawy może być wyłączona, natomiast informacja o skazaniu trafi do publicznej wiadomości. Czy są Państwo zwolennikami funkcjonowania jawnego rejestru sprawców? Czy to już nieproporcjonalne naruszenie prywatności?

Źródła:

  1. http://www.sejm.gov.pl/sejm7.nsf/InterpelacjaTresc.xsp?key=12545D95
  2. A. Sakowicz, Rejestr sprawców przestępstw seksualnych jako sposób ich kontroli. Uwagi na tle rozwiązań wybranych państw obcych oraz Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, [w:] Zeszyty prawnicze, nr 4 (36) ,wyd. 2012.
  3. A. Sakowicz, Opinia prawna na temat projektu ustawy o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym i o zmianie innych ustaw z 23 lutego 2016 r.
About Redakcja 298 Articles
Omni Modo to po łacinie „na każdy sposób”. Nazwa naszej firmy to nie przypadek. Na każdy sposób chcemy bowiem pokazywać klientom nasze doświadczenie, profesjonalizm i sukcesy w dziedzinie ochrony danych osobowych.