Prawo do bycia zapomnianym czyli ochrona danych w czasach globalizacji

Rok temu Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (dalej TSUE) orzekł, że użytkownik przeglądarki może żądać usunięcia informacji nieadekwatnych, bez znaczenia, nie mających już znaczenia lub nadmiernych  (inadequate, irrelevant, no longer relevant or excessive), jeśli jednocześnie ich publikacja nie służy dobru publicznemu. Niekiedy mamy wątpliwości, czy nasze dane osobowe są należycie chronione. Może się okazać, że w przypadku, gdy podmiot nie jest zarejestrowany ani w Polsce, ani w innym państwie członkowskim UE, ochrona będzie ograniczona przez niestosowanie standardów unijnych.

Ochrona danych a prawo do informacji

Które wartości powinniśmy traktować, jako nadrzędne – ochrona wolności słowa, czy cenzura i ochrona prywatności? W 2014 r. TSUE wydał wyrok (wyrok TSUE z dnia 13 maja 2014 r., sygn. akt C‑131/12), dzięki któremu możliwe jest ograniczenie dostępu do niektórych treści publikowanych w Internecie. Trybunał Sprawiedliwości orzekł, że wyszukiwanie przez przeglądarkę imienia i nazwiska osoby nie może prowadzić do uzyskania „ustrukturyzowanego przeglądu dotyczących tej osoby informacji”. W praktyce oznacza to możliwość zwrócenia się do Google z żądaniem usunięcia z wyników wyszukiwania linków do stron, na których udostępniane są informacje dotyczące dawnych lub nieprawdziwych informacji z naszego życia prywatnego.  Poniżej przestawiamy przedmiot i najważniejsze wątki orzeczenia.

Powód Skargi

Poczytny kataloński dziennik „La Vanguardia” opublikował ogłoszenia o licytacji nieruchomości. Licytacja związana była z zajęciem wynikającym z niespłaconych przez Costeja Gonzáleza należności na rzecz zakładu ubezpieczeń społecznych. Po wpisaniu imienia i nazwiska powoda w wyszukiwarkę Google, pojawiały się w wynikach linki do materiałów o licytacji publikowanych przez „La Vanguardia”.

Gonzalez wniósł powództwo do sądu, żądając nakazanie spółce „La Vanguardia” usunięcia lub ukrycia informacji o jego osobie. Po drugie, powód domagał się zobowiązania Google Spain lub Google Inc.  by jego  dane osobowe nie były ujawniane w wynikach wyszukiwania i powiązane z linkami do gazety La Vanguardia.

Kwestią wątpliwą było czy można zobowiązać spółkę Google (Google Inc.), nie mającą siedziby ani miejsca rejestracji na terenie Unii Europejskiej, do stosowania do obowiązującego w ramach Unii porządku prawnego. Samo pozwanie Google Spain (która zajmowała się statystyką i promocją) nie dałoby zamierzonego rezultatu z powodu ograniczonych kompetencji i braku możliwości wpływania na ogólną politykę Google. W orzeczeniu TSUE wskazało, że podmiot nie mający siedziby wewnątrz Unii jest zobowiązany do przestrzegania prawa unijnego, jeżeli spełnione są właściwe przesłanki. Operatorem przeglądarki musi być przedsiębiorstwo, które (choć ma siedzibę w państwie trzecim) ma/posiada w państwie członkowskim działalność gospodarczą i przetwarzanie danych osobowych jest niezbędne dla funkcjonowania przeglądarki internetowej.

Orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej

Gonzalez żądał usunięcia lub ukrycia jego danych z powodu tego, że kwestia zajęcia jego nieruchomości została rozwiązana już wiele lat temu i że aktualnie informacja o niej nie ma żadnego znaczenia. Hiszpański sąd pierwszej instancji nie wskazał na istnienie prawnego obowiązku gazety i wyszukiwarki internetowej do usunięcia lub nieujawniania danych.

W wyniku odwołania się do instytucji unijnych, TSUE wskazało na możliwość powołania się na Dyrektywę (Dyrektywa 95/46/WE Parlamentu Europejskiego i Rady WE) odnoszącej się do dziedziny ochrony danych osobowych.

Z uwagi na przedmiot artykułu omówiona zostanie tylko część orzeczenia odnosząca się do obowiązków, jakie TSUE nałożył na operatora przeglądarki internetowej.

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej zdołał wykazać, że Google przetwarza dane osobowe w rozumieniu dyrektywy. Jak podkreślił, operator wyszukiwarki internetowej przeszukując Internet w zautomatyzowany, stały i systematyczny sposób w poszukiwaniu opublikowanych w nim informacji „gromadzi” takie dane w rozumieniu dyrektywy. Dodatkowo wskazano, że taki operator jest administratorem danych, a co za tym idzie, powinien zapewnić, że dane osobowe są przetwarzane z poszanowaniem życia prywatnego i ich ochrony.

Skutki w praktyce

Głównym  środkiem ochrony danych osobowych, jakie TSUE wskazało, jest możliwość żądania od operatora wyszukiwarki internetowej usunięcia poszczególnych wyników wyszukiwania (linków do stron). Zapobiegać to ma otrzymaniu przez internautę ustrukturyzowanego przeglądu informacji dotyczących tej osoby, mającego postać listy wyników wyszukiwania.

Trybunał orzekł, że nawet początkowo zgodne z prawem przetwarzanie prawidłowych danych może wraz z upływem czasu stać się niezgodne z tą dyrektywą, jeśli, ze względu na całokształt okoliczności danego przypadku, dane te należy uznać za niewłaściwe, (już) niestosowne czy też nadmierne w stosunku do celów, dla których są one przetwarzane lub też ze względu na upływ czasu.

Zwolenników ochrony prywatności w kształcie zaproponowanym przez Trybunał jest wielu. Richard Posner, profesor prawa z Uniwersytetu w Chicago, jest zdania, że  prawo do bycia zapomnianym daje możliwość ochrony naszej godności i prywatności. Każdy ma prawo dostępu do zebranych danych, które go dotyczą, i prawo do dokonania ich sprostowania. Profesor Posner jako przykład podaje hipotetyczną sytuację nastolatka niesłusznie zatrzymanego za sprzedaż narkotyków i późniejszego oczyszczenia go z zarzutów. Oczywiście w podanym przykładzie z upływem lat wszyscy zapominają o incydencie, mimo że informacja o jego zatrzymaniu jest możliwa do wyszukania. Zapomnieli wszyscy, wszyscy oprócz Google[i].

Przeciwnicy stanowiska TSUE podkreślają wyższość ? potrzeby zapewnienia prawa do informacji nad potrzebą ochrony praw podstawowych przez usuwanie wyników wyszukiwarek. Dodatkowym argumentem przeciwników jest arbitralne ograniczanie dostępu do informacji wiążące się z możliwością manipulacji i cenzury. Co więcej, zbiór treści, które pojawiają się w wynikach przeglądarek jest udostępniany przez różne, niepowiązane ze sobą podmioty, a obarczenie odpowiedzialnością za wyświetlane wyniki (wraz z uznaniem przez TSUE, że administratorem tych danych osobowych jest właściciel przeglądarki) jest krokiem za daleko idącym.

Afera wokół prawa do bycia zapomnianym

Prawie rok po wydaniu orzeczenia, które uznawało prawo do bycia zapomnianym, wypłynęła następna drażliwa kwestia. Problem sprowadza się do tego, że wyrok TSUE obejmuje tylko domeny państw członkowskich UE, nie dotyczy zatem domen państw trzecich. Tak więc w przeglądarce google.fr, czy google.pl niektóre treści mogą być ukryte, lecz na google.com ochrona danych ustanowiona przez TSUE nie obowiązuje. Ta sytuacja dała pole do nadużyć. Z uwagi na powyższe, korzystanie z google.com, zamiast wyszukiwanie z domen krajów UE, daje możliwość wyszukania informacji, które na domenach europejskich się nie pojawiają. Jak za pomocą czarodziejskiej różdżki, zmieniając kilka znaków, możemy uzyskać dostęp do „ukrytych treści”.

Ze względu na powyższe francuski odpowiednik GIODO zażądał rozszerzenia ochrony danych osobowych na domeny spoza Unii Europejskiej. W odpowiedzi na to, Google zwróciło uwagę?, że żadne państwo nie powinno mieć możliwości wpływania, jakie informacje są możliwe do uzyskania w obszarze stosowania prawa innego państwa. Google swoją argumentację oparł na obronie prawa do dostępu do informacji oraz zakazie ingerencji w dominium innego państwa[ii]. Rozszerzenie prawa do bycia zapomnianym na inne domeny Google stanowiłoby przyznanie orzeczeniu TSUE mocy w zasięgu globalnym, co według władz przeglądarki internetowej nie powinno być dopuszczalne. Z drugiej strony w obecnym stanie rzeczy możliwość wyegzekwowania orzeczenia TSUE stało się ograniczone.

Przestępcy,  argentyńskie artystki i co z tym stanowiskiem Google

Ochrona interesów jednostki realizowana przez ograniczenie dostępu do danych osobowych ma swoje źródło w europejskiej kulturze prawnej. Możemy także zaobserwować ciekawe przykłady reakcji państw spoza kręgu kulturowego Europy w przedmiocie ochrony danych osobowych w Internecie.

Na szczególną uwagę zasługuje brytyjski „the Rehabilitation of Offenders Act[iii]”. Zgodnie z postanowieniami tego uregulowania, po jakimś czasie część orzeczeń o przestępstwa „zacierały się”. Ratio legis było umożliwienie przestępcom resocjalizacji, możliwości znalezienia pracy i nie bycia napiętnowanym przez zapadły wyrok. Wskazuje się, że brytyjska regulacja miała istotne znaczenie dla kształtowania się świadomości potrzeby szczególnej ochrony niektórych danych osobowych.

Podobnie, Francja wprowadziła w 2010 r. możliwość zatarcia niektórych informacji o osobie, dotyczyło to  kwestii informacji publikowanych w sieci[iv]. Prawo do bycia zapomnianym w wersji francuskiej jest szczególnie zaostrzone. W ostatnim czasie we francuskich mediach zawrzało. Prezydent Holland  na podstawie prawa do bycia zapomnianym podpisał akt umożliwiający osobom starającym się o kredyt ukrycie informacji, że wcześniej chorowały na raka[v].

Jak widzimy, wyrok TSUE był w pewnej mierze zdeterminowany przez wartości przyjęte w poszczególnych państwach członkowskich.

Co ciekawe, europejska konstrukcja prawa do bycia zapomnianym z prędkością światła zyskała popularność na całym świecie.  W Rosji niedawno użytkownicy sieci otrzymali możliwość domagania się usunięcia[vi] informacji o sobie, która jest niewiarygodna, nieaktualna lub rozpowszechniona z naruszeniem prawa.

W Argentynie Virginia Da Cunha (piosenkarka, kompozytorka tekstów i aktorka) żądała od Google i Yahoo usunięcia niektórych treści, które pojawiały się w wyszukiwarkach po wpisaniu jej personaliów. Wyniki wyszukiwania powiązane były z treściami erotycznymi. Sąd wydał wyrok przychylny dla powódki. Stwierdzono, że firmy mogłyby zostać pociągnięte do odpowiedzialności za zniesławienie, jeżeli miały świadomość o nielegalnej treści i w wyniku zaniedbania nie usunęły ich. W uzasadnieniu wskazano na potrzebę ochrony prywatności i dobrego imienia.[vii] [viii] [ix]

Widoki na przyszłość

Na całym świecie obserwujemy silne dążenia do poszerzenia ochrony prywatności na rzecz ograniczenia prawa do informacji. Z jednej strony zmiana nastrojów społecznych, z drugiej kroki prawne podejmowane przez władze, wskazują na konieczność dostosowania się wielkich graczy jak Google czy Yahoo do ogólnych oczekiwań. Dla międzynarodowych korporacji stwarza to nie mały problem – ilość przetwarzanych przez przeglądarki danych jest niesamowicie wielka, a żądań o usunięcie przyrasta w zatrważającym tempie. Mimo trudności, działania podejmowane na szczeblu międzynarodowym dążą do wprowadzenia pozytywnych zmian. Na szczególną uwagę zasługuje unijne rozporządzenie regulujące zasady ochrony danych osobowych (GDPR), które wejdzie w życie w 2018 r. Ujednolicenie uregulowań na poziomie Unii Europejskiej i wprowadzenie spójnego reżimu odpowiedzialności stworzy warunki, w których łatwiej będzie egzekwować wymóg przestrzegania prawa, szczególnie przez podmioty międzynarodowe. Kwestią nierozstrzygniętą pozostaje temat możliwości stosowania uregulowań unijnych na domenach innych niż tych, zarejestrowanych w państwach członkowskich. Zapewne problem ten będzie jeszcze nie raz tematem ogólnej dyskusji nad oczekiwanym kształtem ochrony danych osobowych.

Autor: Joanna Reszke

Źródła:

[i] https://www.theguardian.com/technology/2015/aug/01/right-to-be-forgotten-google-swiss-cheese-internet-database-of-ruin
[ii] http://googlepolicyeurope.blogspot.de/2015/07/implementing-european-not-global-right.html
[iii] http://www.legislation.gov.uk/ukpga/1974/53
[iv] http://www.lemonde.fr/technologies/article/2010/10/13/droit-a-l-oubli-sur-internet-une-charte-signee-sans-google-ni-facebook_1425667_651865.html
[v] http://www.franceinfo.fr/actu/societe/article/le-droit-l-oubli-des-anciens-cancereux-valide-660181
[vi] https://www.article19.org/resources.php/resource/38099/en/legal-analysis:-russia's-right-to-be-forgotten
[vii] http://law.emory.edu/eilr/content/volume-27/issue-1/recent-developments/argentinas-right-to-be-forgotten.html
[viii] http://www.nytimes.com/2010/08/20/technology/internet/20google.html?_r=0
[ix] http://www.theatlantic.com/magazine/archive/2012/07/the-right-to-be-forgotten/309044/

https://www.washingtonpost.com/news/the-intersect/wp/2015/08/04/how-the-right-to-be-forgotten-could-take-over-the-american-internet-too/
http://www.sandiegouniontribune.com/news/2015/oct/03/right-to-be-forgotten-debate/
http://searchengineland.com/google-to-remove-all-right-to-be-forgotten-links-from-european-index-242235
http://www.theguardian.com/technology/2016/feb/11/google-extend-right-to-be-forgotten-googlecom
http://www.rp.pl/artykul/1109561-Wazny-wyrok-TSUE-w-sprawie-Google-i-prywatnosci-w-internecie.html#ap-3




	
About Redakcja 244 Articles
Omni Modo to po łacinie „na każdy sposób”. Nazwa naszej firmy to nie przypadek. Na każdy sposób chcemy bowiem pokazywać klientom nasze doświadczenie, profesjonalizm i sukcesy w dziedzinie ochrony danych osobowych.