Głośna afera z Cambridge Analytica i Facebookiem – o co tak naprawdę chodzi?

W wyniku dziennikarskiego śledztwa „New York Timesa” oraz „Observera”, świat dowiedział się, że dane osobowe użytkowników największego na świecie portalu społecznościowego – Facebooka, były wykorzystywane przez Cambridge Analytica między innymi do sterowania wynikiem wyborów prezydenckich w USA oraz brytyjskiego referendum dotyczącego Brexitu. Były pracownik Cambridge Analytica opisał cały proceder. Akcje firmy straciły na wartości, a użytkownicy zapowiedzieli, że będą usuwać swoje konta na Facebooku.

Profilowanie użytkowników Facebooka – na czym polegało?

W całą operację było zaangażowanych kilka podmiotów. Spółka Global Science Research (GSR) udostępniła aplikację thisisyourdigitallife. Za jej pomocą zaoferowano przeprowadzenie złożonego testu osobowości oraz poglądów politycznych setkom tysięcy użytkowników Facebook’a (ilość osób szacuje się na 320 tysięcy), a także poproszono je o wyrażenie zgody na zebranie ich danych w celu przeprowadzenia badań akademickich. Jednocześnie Spółka Cambridge Analityca, za pośrednictwem swojej spółki zależnej SCL, zawarła umowę z GSR dotyczącą pozyskiwania oraz przetwarzania danych użytkowników z Facebook’a. Zebrano dane ponad 50 milionów użytkowników, które mogły zostać zestawione z rejestrami wyborców. Dane te zostały wykorzystane przez Cambridge Analytica bez zgody użytkowników. Uzyskanie tak dużej liczby było możliwe m.in. przez zbieranie również danych znajomych ww. użytkowników. Następnie spółka Cambridge Analityca wykorzystała wyniki ww. testów oraz dane pozyskane z Facebook’a do utworzenia algorytmu, który pozwalał na analizę profilów użytkowników Facebook’a oraz określenie ich cech osobowości, które są związane z określonym zachowaniem wyborczym (tzn. prawdopodobieństwem głosowania w określony sposób). Połączenie ww. algorytmu z bazą danych pozwoliło na identyfikację wciąż wahających się wyborców. W efekcie algorytmy umożliwiły przeprowadzenie spersonalizowanej kampanii wyborczej, skierowanej do każdego
z uwzględnieniem jego preferencji. Mechanizm był zatem zbliżony do działania reklam ukierunkowanych na zachowanie użytkowników w sieci.

Akcja #DeleteFacebook

Na skutek powyższej sytuacji nad portalem Marka Zuckerberga zebrały się czarne chmury. Facebookowi zarzuca się niedostateczną ochronę danych osobowych użytkowników oraz nielegalny handel nimi. Już kilka lat temu Facebook wiedział, że ktoś uzyskał nielegalny dostęp do danych kilkudziesięciu milionów użytkowników i sprawę przemilczał, jak wskazuje Christopher Wylie, były pracownik Cambridge Analytica. Oburzeni użytkownicy na znak protestu rozpoczęli akcję „#DelateFacebook” (w wolnym tłumaczeniu: usunąć Facebooka) i tak właśnie hasztagują swoje posty… na Facebooku.

ICO bada sprawę wykorzystania danych dla celów politycznych

Brytyjski organ nadzorczy – ICO (ang. Information Commissioner’s Office) natychmiast podjął działania w związku z tą sprawą. Już 23 marca 18 pracowników ICO rozpoczęło przeszukanie brytyjskiej siedziby Cambridge Analytics. W ciągu niespełna tygodnia udało się również uzyskać postanowienie sądu zezwalające na przeszukanie.

W sobotę, 17 marca ICO wydał również oświadczenie na swojej oficjalnej stronie internetowej. Niemalże codziennie pojawiają się nowe fakty, które są komentowane przez organ na bieżąco.
Z treści oświadczeń wynika, że przeprowadzane przez inspektorów śledztwo jest złożone. Nieznany z nazwiska przedstawiciel ICO podkreślił, że przeszukanie – to jedynie jedna z części większego dochodzenia, prowadzonego przez ICO w sprawie wykorzystania danych osobowych i ich analizy przez sztaby wyborcze, partie polityczne, media społecznościowe oraz inne komercyjne podmioty.

Czy to już wojna informacyjna?

Media, opisując całe zdarzenie bardzo chętnie używają słowa „wyciek”, które nie jest adekwatne. Aby doszło do wycieku konieczne jest niekontrolowane uzyskanie dostępu przez osobę do tego nieuprawnioną do danych osobowych, które są lub powinny być odpowiednio chronione. Do wycieku może dojść poprzez złamanie zabezpieczeń przez hakera lub w wyniku wystąpienia błędów, luk na stronie internetowej (w przypadku danych przetwarzanych w formie elektronicznej). W przypadku Facebooka do żadnego włamania na serwery jednak nie doszło. Umowa z Facebookiem pozwalała aplikacji zbierać dane o użytkownikach, jednak miały one posłużyć jedynie do badań naukowych przeprowadzanych przez Alexa Kogana. To on, po tym jak legalnie wszedł w ich posiadanie, „udostępnił” je Cambridge Analytica, co było już nadużyciem.

Również dr Maciej Kawecki, dyrektor Departamentu Zarządzania Danymi w Ministerstwie Cyfryzacji, w wywiadzie udzielonym dla Polsatu podkreślił, że aby nazwać dane zdarzenie wyciekiem, wystąpić musi przesłanka bezprawności i bezpośredniości.

Konsekwencje dla Facebooka są jeszcze dalej idące

Po ujawnieniu niewygodnych faktów wartość amerykańskiej spółki drastycznie spadła. W przeciągu jedynie tygodnia było to aż 8 punktów procentowych, co przekłada się na 45 miliardów dolarów, a na tym się nie skończy. Sami akcjonariusze spółki złożyli przeciwko niej pozew, zarzucając podawanie mylących komunikatów, które owe giełdowe spadki spowodowały.

Od miesięcy zapowiada się, że samo stosowanie GDPR (ang. General Data Protection Regulation; rozporządzenie 2016/679) i zapowiedź dotkliwych sankcji administracyjnych przełoży się na terenie Unii Europejskiej do większego poszanowania danych osobowych przez administratorów. Jednak afery na miarę tej w której wykorzystywano dane zebrane na Facebooku do manipulowania wynikiem wyborów przez zewnętrzną firmę, zmuszają do refleksji nad kształtem dzisiejszego społeczeństwa i roli jaką odgrywają w nim nowe technologie.

W sprawie zabrał już głos twórca Facebooka, Mark Zuckerberg w wywiadzie udzielonym dla CNN. Wcześniej unikał on wypowiedzi w mediach, ponieważ sam czekał na wiarygodne informacje, które dałyby mu obraz całej sytuacji. Wyraził ubolewanie, że doszło do całej afery, a we wcześniejszym poście zamieszczonym na Facebooku napisał, że zmieni zasady, tak aby zapewnić ochronę danych użytkowników. Amerykański miliarder przyznaje, że jest to najprawdopodobniej największy błąd, jaki popełnili [przyp. red. Facebook].

Zuckerberg zapowiedział też, że wszyscy użytkownicy, których dane zostały wykorzystane przez Cambridge Analytica, będą o tym fakcie poinformowani. Ponadto rozpoczną się prace nad ulepszeniem serwisu społecznościowego, tak aby zapewnić wysoki standard bezpieczeństwa. Wszelkie aplikacje, które dostępne są na Facebooku zostaną też wnikliwie sprawdzone, a ilość danych, które będą mogły zbierać o użytkowniku zostanie ograniczona.

Sprzedasz swoje dane osobowe i wolność za dwa dolary?

Na tak postawione pytanie zapewne większość bez namysłu odpowiedziałaby przecząco. Tymczasem badani w teście osobowości i preferencji politycznych Amerykanie otrzymywali… od 2 do 5 dolarów! I za tą cenę oddawali nie tylko swoją prywatność, ale i swoich znajomych. W ten sposób bańka urosła z kilkuset tysięcy użytkowników do ponad 50 milionów. 

Profilowanie

Samo profilowanie nie jest zjawiskiem nowym. Polega ono na analizie informacji zebranych o osobie fizycznej, w główniej mierze poprzez śledzenie jej aktywności w internecie, ale i lokalizacji oraz przemieszczania się, co ułatwiają dzisiaj urządzenia mobilne. Ma to na celu odpowiedni dobór treści marketingowych kierowanych do osób, które potencjalnie mogą być zainteresowane nabyciem danego towaru czy usługi. Profilowanie, chociaż jest wykorzystywane w różnych obszarach, np. w branży ubezpieczeniowej gdzie służy do analizy ryzyka, która finalnie może mieć wpływ na wysokość składek, koncentruje się jednak przede wszystkim na działalności marketingowej. Jednym z przykładów może być zestawianie różnych produktów oglądanych
w sklepie internetowym w jedną wiadomość marketingową, wyświetlaną przy użytkownikowi przy okazji korzystania z innych stron internetowych, niż ta należąca do ww. sklepu.

W tym kontekście warto zacytować byłego Ministra Cyfryzacji, Pana Michała Boniego, który wskazuje na efekt jaki powoduje zebranie tak wielkiej ilości danych w jednym miejscu: „Internet zwielokrotnia skalę. To, co robiło się zawsze w kampaniach – teraz ma niebywałą skalę, szybkość docierania do ludzi, większą indywidualizację. Rzeczywiście analiza dokonywana przez algorytmy naszych kliknięć, tekstów – daje obraz naszych oczekiwań i preferencji. Mniej niż 100 naszych zachowań/ internetowych wyborców już odsłania nasze skłonność”.

Autor: Anna Tomala

Źródła:

  1. http://www.dziennikbaltycki.pl/wiadomosci/a/wyciek-danych-z-facebooka-afera-z-cambridge-analytica-akcja-delete-facebook-internauci-sa-wsciekli-dane-osobowe-z-facebooka,13027842/
  2. https://ca-political.com/?__hstc=163013475.a741279942fa7ca07df6ec9a077f2621.1521713647033.1521713647033.1521713647033.1&__hssc=163013475.1.1521713647034&__hsfp=2682327140
  3. http://wyborcza.pl/7,156282,23173212,mark-zuckerberg-zaluje-tlumaczy-sie-w-cnn-i-new-york-timesie.html?disableRedirects=true
  4. http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,23174268,jak-dzialal-system-wyciagania-danych-z-facebooka-i-czy-naprawde.html#Z_TRwknd
  5. https://ico.org.uk/about-the-ico/news-and-events/news-and-blogs/2018/03/ico-statement-investigation-into-data-analytics-for-political-purposes/
  6. https://www.theguardian.com/news/2018/mar/17/cambridge-analytica-facebook-influence-us-election
  7. https://www.theguardian.com/news/2018/mar/23/judge-grants-search-warrant-for-cambridge-analyticas-offices
  8. http://michalboni.natemat.pl/233695,cambridge-analytica-ale-sie-porobilo

 

 

About Redakcja 299 Articles
Omni Modo to po łacinie „na każdy sposób”. Nazwa naszej firmy to nie przypadek. Na każdy sposób chcemy bowiem pokazywać klientom nasze doświadczenie, profesjonalizm i sukcesy w dziedzinie ochrony danych osobowych.